Tańcząc z komiksami, czyli recenzencki twist #9

23:35 Radosław Pisula 0 Comments

Dzisiaj na nasz recenzencki parkiet wchodzą: superciężki Batman, Jessica Jones węsząca za kolejną sprawą, finałowe spotkanie z agentką Velvet, szybka akcja z Flashem, całuśna Harley Quinn i polski western.

JESSICA JONES: ALIAS. TOM 2
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Mark Bagley, Michael Gaydos
Wydawnictwo: Mucha Comics

O przygodach prywatnej detektyw Jones pisałem już wcześniej, komplementując praktycznie wszystko w komiksie. W przypadku drugiego tomu przygód byłej superbohaterki, która obecnie zajmuje się największymi brudami świata ludzi (i superbohaterów), mógłbym spokojnie powtórzyć znaczną część swoich uwag z tamtej recenzji. Bendis utrzymuje wysoki poziom scenariusza, w tym przede wszystkim znakomitych dialogów – brudnych, krępujących zarówno czytelnika, jak i bohaterów, upstrzonych przekleństwami (choć niewyrzucanymi z ust bohaterów tylko po to, by szokować). W świecie Jessiki Jones króluje cynizm, ale nigdy nie jest pusty, kojarzony z rozpieszczonymi elitami, którym niczego w życiu nie brakowało. Wręcz przeciwnie, to cynizm wynikający z doświadczeń i cierpienia, który pozwala odnaleźć oraz docenić te rzadkie wartościowe momenty i odrobinę dobra w ludziach. I chyba to sprawia, że Alias (oba tomy) czytało mi się nad wyraz dobrze. Ponieważ to nie tylko gorzki komentarz na temat świata superbohaterów (i, nie ukrywajmy tego, naszego również). Dostajemy przede wszystkim scenariusz wyłapujący te rzadkie przebłyski światła, które sprawiają, że mimo wszystko warto nie popadać w skrajny nihilizm.
Julian Jeliński

BATMAN. TOM 8 – WAGA SUPERCIĘŻKA
Scenariusz: Scott Snyder
Rysunek: Greg Capullo
Wydawnictwo: Mucha Comics

W ósmym już tomie przygód Batmana dochodzi do kilku rewolucyjnych zmian. Mroczny Rycerz został uznany za zmarłego, zatem miasto postanawia go jakoś zastąpić i nowym („legalnym”) Batmanem zostaje… Jim Gordon! Co więcej, bohater zostaje wrzucony do sporego mecha, bo przecież Robo-Batman będzie z pewnością lepiej walczył ze zbrodnią. Odkryjemy także, co się stało z Brucem Waynem – poza tym, że zapuścił brodę i nie ugania się już za zbrodniarzami. Dodatkowo w tym tomie znajduje się „słynny” politycznie zaangażowany komiks, będący komentarzem do problemu przemocy policji wobec czarnych w Stanach Zjednoczonych. Niestety komentarzem niespecjalnie odkrywczym. Jak zatem wypada Waga superciężka na tle innych tomów Snydera i Capullo? Jeżeli jesteś fanem serii, przypadnie Ci on do gustu. Jeśli miałeś wcześniej z nią problemy (podobnie jak ja), tu będzie niestety tak samo. Snyder po raz kolejny ma dobre pomysły (Gordon jako Batman, Wayne i jego pozytywistyczna praca u podstaw), których nie potrafi zbyt dobrze rozwinąć. A już naprawdę irytujący jest nowy złoczyńca, którego poznajemy w tym tomie – Bloom. Na szczęście jemu poświęcony zostanie dopiero następny tom, dzięki czemu w Wadze superciężkiej dobre pomysły przeważają nad irytującymi rozwinięciami. Jeżeli zatem miałbym podać jeden powód sięgnięcia po ten album, to jest nim Gordon, którego w takiej roli jeszcze nie widzieliśmy i który nad wyraz do niej pasuje.
Julian Jeliński

FLASH. TOM 4 – COFNĄĆ CZAS
Scenariusz: Brian Buccellato, Francis Manapul
Rysunek: Francis Manapul
Wydawnictwo: Egmont Polska

Miałem problem z pierwszymi tomami przygód Flasha w Nowym 52. Denerwowało mnie gonienie z wyjaśnieniami, ekspozycją, czy drętwe dialogi w ustach bohaterów oraz łotrów. A cała ta koślawa nadbudowa była niezbędna, by jak najszybciej skonstruować świat Flasha, w którym musi się dużo dziać, ponieważ w Nowym 52 występują już oczywiście wszystkie postaci, które przez poprzednie dekady istniały w „starym uniwersum”. Gdy tylko jednak Francis Manapul i Brian Buccellato nie muszą poświęcać całych stron na wyjaśnienia i koncentrują się na akcji, otrzymujemy naprawdę przyjemne czytadła – świetnie narysowane (Manapul znakomicie potrafi oddać prędkość Flasha i nieustannie zaskakuje mnie pięknymi kadrami), choć niestety dość szybko wypadające z głowy. Nie inaczej jest z Cofnąć czas. Po raz pierwszy poznajemy w nim nową wersję Reverse Flasha i samo poszukiwanie go jest wciągające, ale już nowa mitologia moim zdaniem poważnie zawodzi. Co więcej, trzy tygodnie po przeczytaniu tomu usiadłem do recenzji i już nie pamiętałem za bardzo niczego poza ładnymi ujęciami. Ale czy to taka wielka wada? Może lepiej, że zapamiętasz kadry, a w głowie nie pozostanie nic irytującego.
Julian Jeliński

HARLEY QUINN. TOM 3 – CMOK, CMOK, BANG, DZIAB!
Scenariusz: Amanda Conner, Jimmy Palmiotti
Rysunek: Darwyn Cooke, Chad Hardin
Wydawnictwo: Egmont Polska

Harley Quinn pełni w DC rolę lepu na nowych fanów. I nawet ohydny Suicide Squad nie zmienił tej sytuacji, a wręcz zwiększył jej popularność. Stąd nie powinno nikogo dziwić, że w Polsce wychodzi jej solowa seria. Co jednak nas – umiejących czytać fanów obrazkowego medium powinno zaskakiwać, to fakt, że seria Amandy Conner z każdym kolejnym numerem próbuje nam obrzydzić sztukę pisania komiksów. Epatowanie półnagą Harley nie jest już nawet w żaden sposób usprawiedliwiane – w komiksie bez powodu dodajemy całe strony poświęcone snom, by móc pokazać lesbijskie sceny z Poison Ivy czy seks z Brucem Waynem. A wszystko po to, by w najprostszy sposób skusić potencjalnego czytelnika. Nie ciekawą historią, nie inteligentnymi żartami, nie znakomicie zbudowaną, intrygującą postacią Harley Quinn. Nie, nie, nie. To by wymagało logiki, pracy, budowania ciekawego scenariusza, zamiast pisać pierwsze żarty, jakie tylko przyjdą autorom do głowy. Nie widzę nawet sensu opisywać „fabuły” zawartej w tym tomie. Obraża ona czytelników na każdym kroku. A to, jak ogłupiona, ograbiona z subtelności, spłaszczona i sprowadzona tylko do seks symbolu jest tytułowa bohaterka, powinno nie tylko zasmucać fanów Harley, ale wymusić pikiety pod siedzibą główną DC Comics!
Julian Jeliński

VELVET. TOM 3 – CZŁOWIEK, KTÓRY UKRADŁ ŚWIAT
Scenariusz: Ed Brubaker
Rysunki: Steve Epting
Wydawnictwo: Mucha Comics

Brubaker kończy swój bardzo dobry pastisz kina szpiegowskiego w świetnym stylu. Ani przez chwilę nie próbował udawać, że tworzy coś więcej niż konkretny komiks rozrywkowy i to pełne skupienie na zabawie z gatunkiem przynosi wymierne korzyści. Velvet jest tutaj ukomiksowieniem super-agenta – perfekcyjna w każdym calu, cały czas trzymająca rękę na pulsie, zawsze o krok przed spiskującymi agentami. Scenarzysta w trzech tomach serwuje czytelnikowi znakomicie skrojoną trzyaktówkę, a w finale cała ta zabawa w kotka i myszkę łączy się w całkiem niezłą całość – jasne, rozwiązania da się przewidzieć już od pierwszego albumu, ale mechanizmy szpiegowskiej literatury/kina i tak dają czytelnikowi kilka opcji do obstawienia. I w sumie Brubaker poszedł tą najbardziej logiczną względem fabuły, która dobrze podsumowuje śledztwo bohaterki. Jest szybko, dialogi są napisane z werwą, bohaterowie to przyjemne figury gatunkowe, zmyłek fabularnych jest tutaj cała masa, rysunki Eptinga kumulują w sobie urok kina noir, a całość to po prostu wielka laurka dla jednej z najbardziej płodnych gałęzi przemysłu rozrywkowego – niby zimna wojna, a jednak przygody Velvet potrafią rozgrzać serducho.
Radosław Pisula

WOUNDED. TOM 1 – SKRADZIONE LATA
Scenariusz: Mikołaj Spionek
Rysunki: Mikołaj Spionek
Wydawnictwo: Egmont Polska

Nie sprawdzałem żadnych informacji związanych z debiutanckim albumem Mikołaja Spionka, siadłem do lektury w ciemno i z miejsca autor zagarnął całą moją uwagę. Nie dziwię się, że Egmont pokusił się o wydanie tego komiksu, bo to prawdziwa gatunkowa petarda – scenarzysta umiejętnie wybiera z dorobku westernu rozpoznawalne sytuacje/postacie, cały czas trzymając się rdzenia opowieści, jakim jest historia zemsty. Nie idzie jednak po linii najmniejszego oporu, ale próbuje dokonać wiwisekcji całej tej sytuacji, podawanej zazwyczaj (szczególnie na kinowym ekranie) w kluczu ściśle rozrywkowym – bohater Spionka, dokonujący powolnej zemsty na draniach z przeszłości, mimo początkowego uroku zaczyna zmierzać w kierunku coraz większego skurczysyństwa. Zapatrzony w swój cel, najprawdopodobniej już jedyny w życiu, młody chłopak dopuszcza się coraz bardziej przerażających działań – w imię zadośćuczynienia umarłym nie zawaha się przed poświęceniem niewinnych istot. A dosyć przypadkowe władowanie kuli w gardło niewinnego dzieciaka jest dopiero początkiem nakręcającej się spirali przemocy. Co jeszcze ciekawsze, autor zwraca uwagę na fakt, że po latach ludzie jednak mogą się zmienić, spróbować ułożyć sobie życie i nie zawsze zemsta jest czarno-biała, bo przecież winni też mają bliskich.

Spionek odważnie prowadzi opowieść, trzyma wartkie tempo, stara się zaskakiwać czytelnika – widać, że przede wszystkim nie chce utonąć w zalewie westernowych komiksów, w jakie obrodziło na naszym rynku ostatnimi czasy. A dodając do tego naprawdę dobre rysunki – czasami może zbyt wymuskane, ale bardzo dobre pod względem anatomii postaci, różnorodności twarzy, szczegółowości i znakomicie dobranych kolorów, ewokujących popkulturową wizję Dzikiego Zachodu – dostajemy do ręki już i tak niezwykle rozbuchany wstęp do potencjalnie dobrej serii komiksowej, podkreślony interesującym cliffhangerem i wypełniony niejednoznacznymi postaciami. Zachłysnąłem się Wounded – i nie ma na ten fakt wpływu narodowość autora, bo to przede wszystkim naprawdę dobry debiut, będący ciekawą próbą podniesienia głosu w hałaśliwej gatunkowej poczekalni.
Radosław Pisula

0 komentarze: