Top 15: Zapowiedzi All-New All-Different Marvel

21:08 Radosław Pisula 0 Comments

Multiwersum Marvela, jakie znaliśmy do tej pory, obecnie nie istnieje, a na Battleworld – planecie złożonej z różnych (dosłownie) kawałków  znanych nam światów – trwają właśnie nowe Secret Wars. Jednak już w październiku w ręce czytelników wróci odrestaurowane uniwersum 616, które zachowana znany od lat kanon, ale ma wyraźnie odświeżyć periodyki wydawane przez Dom Pomysłów. Inicjatywa nazwana All-New, All-Different Marvel zaserwuje czytelnikom prawie sześćdziesiąt zeszytowych „jedynek”, których akcja rozpocznie się osiem miesięcy po finale Tajnych Wojen. Ujawniono już prawie wszystkie nowe tytuły, więc wykorzystam tę okazję i prześledzę piętnaście najbardziej interesujących mnie zapowiedzi.


HOWLING COMMANDOS OF S.H.I.E.L.D.
Scenariusz: Frank Barbiere 
Rysunki: Brent Schoonover 

Po dobrym pierwszym tomie Five Ghosts z Image, Barbiere w jakiś sposób rozmienił się w moich oczach na drobne (m. in. średni Solar: Man of the Atom), ale nie mogę powstrzymać uśmiechu, gdy widzę kolejną rewitalizację katalogu potworów Marvela. Czasy przed trykociarską eksplozją Srebrnej Ery – wypełnione takimi osobnikami, jak Goom, Orrgamo, Grogg, Gorgoll, Goog, Gormuu, Sserpo, Grottu, Droom, Zzutak, Rommbu, Kraa, czy  Shzzzllzzzthzz - oraz te po rozluźnieniu Comics Code (pochód wampirów, wilkołaków i żywych trupów), dały czytelnikom pełen pakiet fenomenalnych opowieści z potworami. A po promocyjnej grafice komiksu Barbiere’a widać, że całość może być odpowiednio szalona i zabawna, bo zebrano tu ekipę fantastycznych kuriozów – Hit-Monkey, Orrgo (tak!), zombie Jasper Sitwell, LMD Dum Dum Dugan, kultowy Man-Thing (Steve Gerber to najlepsze, co kiedykolwiek przydarzyło się Marvelowi, pamiętajcie), mocno zapomniana Vampire by Night, Manphibian, odkurzony Warwolf i debiutujący niedawno na łamach Superior Iron Man Teen Abomination. W założeniach wygląda to ciekawie i na pewno zajrzę do pierwszych numerów, chociaż mam w pamięci fakt, że podobny pomysł sprzed dekady się nie przyjął (Nick Fury’s Howling Commandos Keitha Giffena), a należącego do pierwszej fali tytułów z New 52 Frankenstein: Agents of S.H.A.D.E. zakończono dosyć szybko. 

Przygody Franken-Castle’a z monstrami bawiły mnie jednak potwornie, dlatego cieszę się za każdym razem, gdy ktoś stara się przywrócić chwałę tym uroczym maszkaronom. Na pewno jest to jedna z najoryginalniejszych zapowiedzi z All-New All Different. 


ALL-NEW WOLVERINE
Scenariusz: Tom Taylor 
Rysunki: David Lopez 

Maskę pozostawioną przez Wolverine’a podnosi najodpowiedniejsza osoba (a z racji wzrostu Logana nie będzie szczególnych problemów z przerabianiem kostiumu). Laura bardzo ciekawie rozwinęła się w solowej serii (która momentami uderzała jednak w dosyć ckliwe tony), a potem miała swoje miejsce w komiksach Bendisa. Decyzja o przejęciu pseudonimu Rosomaka jest naturalna i całkiem nieźle podsumowuje jej dotychczasową egzystencję komiksową. A po samym miesięczniku można spodziewać się naprawdę dużo, ponieważ Tom Taylor pracuje zazwyczaj nad seriami, gdzie może naprawdę dużo namieszać (fantastyczny run w Injustice: Gods Among Us i oryginalna podróż ze Starkiem w Superior Iron Man). 


KARNAK
Scenariusz: Warren Ellis 
Rysunki: Gerardo Zaffino 

Zdecydowanie najbardziej zaskakująca i najmilsza zapowiedź nadchodzących „jedynek” Marvela. Ellis, gdy tylko mu się chce, z zuchwałym uśmiechem na ustach zdobywa komiksowy Olimp. Abstrahując od literackiej magii zawartej w komiksach niezależnych, Brytyjczyk potrafi przekuwać w złoto najdziwniejsze pomysły przychodzące mu do głowy i zamknięte w ramach świata Marvela – Excalibur, Nextwave, Thunderbolts, czy ostatni Moon Knight, to już niekwestionowane klasyki i słownikowe przykłady tego, że w trykociarzach tkwią jeszcze tony potencjału (a pamiętajcie, że Ellis namiętnie wspomina o swojej, trochę jednak przekłamanej, niechęci do trykociarzy – co widać w jego cudownym naigrywaniu się z konwencji). Teraz zaskakuje tym bardziej, że protagonistą jego nowej serii zostaje Karnak – bohater stojący dotychczas gdzieś z boku drużyny stojącej gdzieś z boku (na której wojna Marvela z Foxem wymusiła wyjście z cienia). A przecież osoba widząca słabe punkty we WSZYSTKIM, to tak naprawdę temat-rzeka – nawet jeśli ma wąsa niczym tajemniczy Don Pedro z Krainy Deszczowców. Czekam aż Ellis napcha bohatera LSD i zrobi z niego kierowcę ciężarówki gdzieś w Teksasie. 


ULTIMATES
Scenariusz: Al Ewing 
Rysunki: Kenneth Rocafort 

Al Ewing to taki cichy bohater współczesnego Marvela. Grzebał sobie dotychczas w seriach stojących na uboczu (Mighty Avengers, Loki: Agent of Asgard), gdzie ujawnił naprawdę spory talent, szczególnie w związku z błyskotliwym wykorzystywaniem zapomnianych elementów uniwersum (rozbudowany wątek Blue Marvela, który od lat prosił się o jakieś sensowne rozwinięcie). Facet ma talent do prowadzenia serii drużynowych, czuje postacie i – co najważniejsze – widać w jego komiksach radość z pisania i bezpretensjonalność (ostatni numer drugiej przygód Mighty Avengers to najlepszy komiks wprowadzający do Secret Wars – zakończenie powinien zobaczyć każdy fan świata Marvela). Zresztą Ultimates bierze część postaci z jego ostatniego tytułu, dorzucając znane (Black Panther) i domagające się większej uwagi (Miss America), a całość doprawia… Galactusem. To jest sposób na zainteresowanie czytelnika, bo nie mam zielonego pojęcia, co tu może robić fan planetarnego jedzenia. Kupuję pomysł na obsadzenie Ewinga w roli nowego showrunnera świata Avengers (dostaje w swoje ręce jeszcze New Avengers... ze Squirell Girl) i mam nadzieję, że uda mu się stworzyć coś na miarę Bendisa czy Hickmana. Bo czemu nie? Plus – podkradziono z DC Kenetha Rockaforta, szczegółowego zboczeńca. 


DAREDEVIL
Scenariusz: Charles Soule 
Rysunki: Ron Garney 

Ron Garney dwukrotnie (w roku 1995 i 1998) doprowadzał do rewitalizacji kompletnie wytaplanego w błocie miesięcznika Kapitana Ameryki – w obu przypadkach wspólnie z Markiem Waidem, który właśnie kończy swoją niezwykle udaną przygodę z Daredevilem. I jest to chyba idealny moment, ponieważ obecna formuła zaczynała się powoli wyczerpywać, czekając na kolejny wielki zryw – sytuację wstrząsającą życiem Murdocka, zatapiającą go w świeżej konwencji. Charles Soule wydaje się być odpowiednim człowiekiem do tego zadania, co udowodnił już po przejęciu Swamp Thinga od Snydera i Red Lanterns od Milligana. Plus: jest prawnikiem, więc przynajmniej zawodowa strona przygód Śmiałka to dla niego samograj. Zmiana kostiumu stanowi ciekawy punkt zapalny, podobnie jak zapowiedziany powrót do klimatów noir, dlatego z niecierpliwością czekam na pierwszy numer. Szczególnie że Soule niedawno zakończył całkiem niezłą serię z She-Hulk i spotkanie Daredevila z Walters na sali sądowej jest po prostu wymagane. Zresztą, Matt ma to szczęście, iż od prawie dwóch dekad rzadko trafia na słabych scenarzystów. 


SPIDER-MAN
Scenariusz: Brian Michael Bendis 
Rysunki: Sara Pichelli 

Morales i Parker fantastycznie zaprezentowali się w miniserii Spider-Men, a Bendis od lat udowadnia, że potrafi świetnie pisać obie te postacie, dlatego jeśli zapowiedzi zwiastujące nastanie ery uczeń-mistrz (bardzo logicznej w kontekście międzywymiarowej emigracji Milesa) okażą się prawdą, to tytuł powinien trzymać wysoki poziom (bo sprzedaż automatycznie poszybuje w kosmos). Narracyjne oczekiwania są dosyć przewidywalne i powinny zostać spełnione, bo Bendis od piętnastu lat lepi swoje historie o nastoletnich Pająkach z podobnej gliny, co jest jak najbardziej na plus – to przecież uaktualniona formuła młodzieżowej obyczajówki znanej jeszcze z zeszytów Lee/Ditko, doprawiona błyskotliwymi dialogami. Komiks, który idealnie wprowadza nastolatków w świat komiksu trykociarskiego. 


UNCANNY AVENGERS
Scenariusz: Gerry Duggan 
Rysunki: Ryan Stegman 

Zapowiedź wygląda mocno kuriozalnie i ma tego pecha, że będzie już trzecią wersją Uncanny Avengers – projektu, który w poprzednich odsłonach w ogóle nie wypalił, a miał zadatki na bycie sztandarową serią Marvela. Nadal jednak ufam Dugganowi – scenarzyście mającemu wyczucie w pisaniu solidnych czytadeł, przynoszących czytelnikowi zwyczajną radochę, bez silenia się na komiksowy mesjanizm i iluzoryczne zapowiedzi, że „nic już nie będzie takie jak dawniej” (Hulk, Nova, Deadpool). Jeśli tutaj zachowa dotychczasowy luz i sprawdzi się w drużynówce, to z chęcią będę śledził ten tytuł. Dodatkowo ekipa jest interesująca – Doctor Voodoo i Jim Hammond zasłużyli na dłuższy staż w jakimkolwiek tytule. Bardzo lubię także starego Rogersa (głównie dlatego, że kostium „super-soldier” to chyba najciekawszy projekt marvelowskiego uniformu w XXI wieku) i nawet wytrzymam wszechobecnego Deadpoola oraz dziwaczny kostium Quicksilvera. Możemy dostać fajny przerywnik do obiadu albo gruz. Wierzę w to pierwsze. 


EXTRAORDINARY X-MEN
Scenariusz: Jeff Lemire 
Rysunki: Humberto Ramos 

Nowy przymiotnik, grupa sprawdzonych postaci + Old Man Logan i nastoletnia Jean (dzwonię do prokuratora). Ciężko na razie coś wyrokować, ale nazwisko Lemire’a zawsze zapewnia przynajmniej dobry poziom. Lakoniczna zapowiedź („Nadal są nienawidzeni. Nadal budzą strach. Nadal się trzymają”) nie zapowiada niczego nowego, ale całym sercem podziwiam zacną brodę Colossusa, która sama powinna udźwignąć miesięcznik i zdobyć Eisnera.


Old Man Logan #1
Scenariusz: Jeff Lemire 
Rysunki: Andrea Sorrentino 

Duet odpowiedzialny za uratowanie serii Green Arrowa z New 52, kontynuujący jeden z najlepszych tytułów powiązanych z Secret Wars, kontynuujący jedną z najlepszych historii w karierze Marka Millara? Jestem kupiony. Staruszek Logan to tak wyrazisty archetyp twardego kowboja – mogący dumnie stać w jednym szeregu z Clintem Eastwoodem, Charlesem Bronsonem czy Franco Nero – że scenarzysta serii dostaje do ręki coś, czego po prostu nie wypada zepsuć. Cieszę się, że siwowłosy Wolverine jednak nie zniknie w mrokach dziejów i czekam na (nieuchronne) spotkanie z zasklepionym w adamantium oryginałem. 


SAM WILSON, CAPTAIN AMERICA
Scenariusz: Nick Spencer 
Rysunki: Daniel Acuña 

Kupiłem Sama w roli Capa – nawet, jeśli krótka seria Remendera nie zdążyła pokazać nic ciekawego – i czekam na jego dalsze przygody. Przejęcie tarczy przez Bucky’ego było kilka lat temu strzałem w dziesiątkę, a Nick Spencer – solidny wyrobnik mający przebłyski geniuszu – wydaje się być idealnym wyborem na stołek scenarzysty serii, która w założeniach ma siedzieć gdzieś na uboczu i trafiać w konkretną niszę czytelniczą. Zapowiedzi straszą trochę męczeniem tematów znanych jeszcze z czasów serii Captain America & Falcon, która hitem nie była, ale przyjaźń między Wilsonem i Rogersem jest na tyle wyrazista, że przynajmniej dwie-trzy historie mogą być bardzo dobre – szczególnie mając na uwadze w jakim momencie życia spotykamy te postacie. Ostrożnie daję szansę. 


VISION
Scenariusz: Tom King 
Rysunki: Gabriel H. Walta 

Niby kuriozum, jak solowa seria ze Scarlet Witch, ponieważ to postacie od zawsze sprawdzające się jako część drużyn, ale bez specjalnego potencjału na solowe przygody (ich wspólne wojaże z lat 80.  miały urok, ale tylko na chwilę). Tym razem jednak nurtuje mnie nazwisko Toma Kinga, który niedawno w DC zrobił z serii Grayson – zapowiadającej się na wymuszony pastisz konwencji filmów z Bondem przeszczepionej w ramy bat-uniwersum – naprawdę solidny i (co najważniejsze) cały czas zaskakujący szpiegowski akcyjniak z prawdziwego zdarzenia, uciekający od mitologii Batmana oraz szybko odnajdujący swój unikalny klimat. Może uda mu się wyrwać syntezoida z łap Avengers? 

Co ciekawe podobna drużynowa klątwa zawsze ciążyła na Martianie Manhunterze z DC, który w końcu udowodnił, że może pociągnąć naprawdę dobry miesięcznik (autorstwa John Ostrandera z 1998 roku). 


UNCANNY INHUMANS
Scenariusz: Charles Soule 
Rysunki: Steve McNiven 

Nigdy nie przepadałem za Inhumans. Inhumanity w ogóle mnie nie ruszyło, Inhuman czytało mi się ciężko, a siłowe wpychanie tej rasy do Agents of S.H.I.EL.D. – żeby tylko wbić szpilę X-Men od Foxa – mocno mnie zmęczyło. Jednak Soule’owi w „zerówce” Uncanny Inhumans udało się pokazać rozbitą królewską rodzinę w taki sposób, że z miejsca chcę śledzić ich dalsze losy i jeśli tylko uda się utrzymać te emocje (bo McNiven odpadnie szybciutko, miesięcznik to nie jest jego tempo), wtedy tytuł – w połączeniu z Karnakiem – może w końcu pokazać, że genetycznie zmodyfikowani bohaterowie nie są tylko wymuszonym zastępstwem za mutantów, ale samoistnym bytem, który może się podobać. Czekam, bo scenarzysta ma duży kredyt zaufania. 


ALL-NEW ALL-DIFFERENT AVENGERS
Scenariusz: Mark Waid 
Rysunki: Adam Kubert, Mahmud Asrar 

Boję się tego tytułu, bo darmowy numer z FCBD uderzył we mnie pewną infantylnością i średnio zachęcił do śledzenia takiej przypadkowej grupy Avengers (chociaż ta przypadkowość przecież jest podstawą ich mitologii). Cieszę się, że wydawnictwo chce szybko wypuszczać na głęboką wodę swoje nastoletnie błyskotliwe perełki, ale osobiście wolałbym ich najpierw zobaczyć w jakimś mniejszym projekcie. Jednak podstawowym wyznacznikiem pozwalającym przeskoczyć wszelkim przeszkody może po raz kolejny okazać się niezawodny Mark Waid, który jest wirtuozem w pisaniu superbohatersko superbohaterskich komiksów i prawie zawsze spędza przy tytule taką ilość czasu, która pozwala mu w pełni rozwinąć postacie oraz relacje miedzy nimi (gargantuiczna przygoda z Flashem, dwukrotne wyciągnięcie z niebytu Kapitana Ameryki, obsypywany Eisnerami Daredevil). Wierzę w ten tytuł, uwielbiam Adama Kuberta każdą częścią swojej świadomości, ale nie potrafię go po zapowiedziach traktować w kategoriach flagowego tytułu z Mścicielami. 


DOCTOR STRANGE
Scenariusz: Jason Aaron 
Rysunki: Chris Bachalo 

W Secret Wars (i w historiach do nich prowadzących) Strange dostał bardzo niejednoznaczną rolę, wymagającą od niego podejmowania ciężkich decyzji, dlatego powrót do odbudowanego uniwersum będzie dla maga niezwykle wymagający. Jason Aaron to obecnie jeden z najlepszych scenarzystów w talii Marvela, który ma za sobą już kilkuletnie udane odświeżanie Wolverine’a, Thora i Franka Castle’a (PunisherMAX – ścisła czołówka najbardziej przemyślanych projektów Marvela w historii) oraz kupę niezależnych arcydzieł na koncie (Scalped, Southern Bastards – idźcie je czytać natychmiast). Wierzę w niego całym sercem, bo to jedna z niewielu osób, która może pomóc Doktorowi utrzymać solową serię – szczególnie że zapowiedź projektu jest bardzo intrygująca: gdy inni korzystają z zabawek lub radioaktywno-narkotyczno-dziwacznych mocy, Strange posługuje się magią, której zasady zawsze ciągną za sobą pewien dług u użytkownika. Nikt w uniwersum nie musi tak bardzo uważać na to, co robi, gdyż jeden nieumiejętnie wykorzystany czar może doprowadzić do zagłady Wszechświata. Świetny scenarzysta, wielka odpowiedzialność, jeszcze większy topór (dlaczego?!) i poruszenie skostniałej mitologii, zmieszane z przerysowaniami Chrisa Bachalo (stanowiącego pewną nić porozumienia z najlepszym okresem dla Stephana, czyli latami 70., gdy komiksy pisała meskalina a rysowało LSD), mogą zrodzić naprawdę dobry komiks. 


INVINCIBLE IRON MAN
Scenariusz: Brian Michael Bendis 
Rysunki: David Marquez 

Niespodziewanie miesięcznik Iron Mana ma być najważniejszą serią całej inicjatywy, dlatego nie dziwią plany Bendisa, który już teraz rzuca intrygującymi pomysłami, mającymi stanowić podstawę serii. Tony Stark ma tutaj być przede wszystkim inżynierem, nieustannie obmyślającym kilkanaście kroków do przodu. Scenarzystę podobno zaintrygowała scena z Iron Mana 3, gdzie bohater znalazł w zgliszczach swojej posiadłości śrubokręt, przypominający mu o tym, co go definiuje: tworzy rzeczy, naprawia świat. To podręcznikowy przykład samodoskonalącego się herosa (z niezbywalnymi mocami pieniądza), którego chorobliwą chęć kreacji prawie zawsze ogląda się z przyjemnością (seria Gillena miała sporo wad, ale sprawa ze stworzeniem technologicznego super-miasta to nadal wybitny pomysł). Czuć w wypowiedziach Bendisa pasję i zrozumienie elementów formujących postać (dużo większą niż przed startem jego serii z X-Men), a zapowiedź nowej zbroi – całkowicie transformowalnej, mogącej nawet zmieniać się w poprzednie wersje – tylko to potwierdza. Superior Iron Man Taylora było bezceremonialnym oraz niezwykle udanym zaczerpnięciem głębokiego oddechu – teraz liczę na to, że Stark wykona skok do głębokiej wody. Czemu cały czas niestrudzenie wierzę w Bendisa? Facet ma na koncie takie rzeczy, że jeszcze przez dłuższą chwilę ma u mnie fory.

0 komentarze: