Top 10: Dziwaczne historie miłosne z uniwersum Marvela

11:41 Radosław Pisula 3 Comments

Z okazji kanadyjskiego Dnia Flagi zapraszam was na przegląd kilku kuriozalnych spraw sercowych ze świata Marvela. Bycie bohaterem jest najdziwniejsze, gdy pojawiają się namiętne uniesienia. Jak w życiu. Spoiler: Ant-Man właduje się komuś pod prysznic i zobaczycie roznegliżowaną ciotkę May.


LĘK I ODRAZA W ŚWIECIE MS. MARVEL (Avengers #200)
Carol Danvers, wypatrująca obecnie swojego solowego filmu, mającego zmienić wizerunek celuloidowych superbohaterek, w jubileuszowym numerze Avengers doczekała się chyba najbardziej uwłaczającej i groteskowej opowieści w historii kobiet Marvela (a pamiętajmy, że Reed Richards w latach 60. co dwie strony ubliżał Sue i wyganiał ją do kuchni).

Pewnego dnia Danvers zauważyła, że jest w ciąży, chociaż nie pamiętała, kiedy mogła się w taką sytuację wpakować. Nie miała jednak czasu nad tym rozmyślać, ponieważ dziewięciomiesięczny cykl został zredukowany do kilku dni, a tajemniczy bobas po opuszczeniu jej ciała osiągnął dojrzałość w ciągu paru godzin. Okazało się, że berbeciem (obecnie mężczyzną) jest tak naprawdę Marcus, syn podróżującego w czasie Immortusa (a to zawsze źle wróży), który, aby uwolnić się z Limbo, przygotował skomplikowany plan. Jednym z jego elementów było oczywiście zapłodnienie własnej matki samym sobą. Finalnie Avengers nie mieli żadnych problemów z oczywistym gwałtem, ponieważ chłopak dobrze traktował bohaterkę, która w końcu zapałała do niego miłością i oboje odeszli w stronę zachodzącego wymiaru.

Jim Shooter, były naczelny wydawnictwa, do dzisiaj nie ma pojęcia jak ta abominacja trafiła na papier, a Marvel od dawna stara się wyrugować wszelkie wspomnienia związane z tą historią.


SERCE W PANCERZU (Iron Man vol. 3 #30)
Prosta historia. Chłopak buduje zbroję, spędza z nią wiele czasu, są razem na dobre i na złe, czasami wychylą coś mocniejszego, ale w końcu ona chce go zabić. Tłuką się trochę na rajskiej wyspie, ona nie daje za wygraną. Finalnie jednak, gdy serducho ukochanego nie wytrzymuje, zdesperowany pancerz postanawia dosłownie wyrwać swój mechaniczny organ życia i naprawić złamane techno-serce swojego kreatora. Ach, te mordercze maszyny, poświęcające się z miłości…


SCARLET WITCH I VISION
Wanda Maximoff zapałała kiedyś płomiennym uczuciem do syntezoida stworzonego przez morderczego robota. Ich miłość przetrwała lata i została nawet skonsumowana, doprowadzając do pojawienia się na świecie dzieci z krwi i kości. Niestety, kolejne historie tak bardzo skomplikowały dziwaczną sytuację, że w końcu szkraby okazały się magicznym hokus-pokus, doprowadzając do psychicznego wykolejenia uroczej bohaterki i związanej z tym redukcji całego gatunku mutantów. A wszystko to przez dziki pociąg do metalowego ogiera.


ULTIMATE SCARLET WITCH I QUICKSILVER
Wanda z alternatywnego świata również zaplątała się w dziwną konfigurację miłosną. Tym razem kazirodcze uczucie powiązało ją z impulsywnym Quicksilverem. Jeśli to nie jest dla was jeszcze wystarczająco popieprzone, to należy wspomnieć, że jedną z ich kopulacyjnych schadzek obserwował zza krzaka Wolverine, domniemany ojciec mutantki.


TYGRYSIE, TRAFIŁEŚ W DZIESIĄTKĘ! (Trouble #1-5) 
Swego czasu Marvel chciał odświeżyć historię Spider-Mana i pokazać nam jak wyglądały młodzieńcze lata braci Parker i ich wybranek. Nawet nie wiedzieliście, że chcieliście zobaczyć seksowną ciotkę May baraszkującą z wujkiem Benem. Tu się zresztą porobiło więcej rzeczy, bo przyszła opiekunka Petera okazała się niewyżytym wampem i… spłodziła przyszłego superbohatera z Richardem Parkerem. Pomysł zniknął w mrokach dziejów, nie stał się kanonem, a spragniona uniesień docelowa grupa czytelników wolała zapuścić się w odpowiednie części Internetu.

Komiks napisał Mark Millar.


CIOTKA MAY I DOCTOR OCTOPUS (Amazing Spider-Man #131) 
Otto Octavius swego czasu zabiegał o względy ciotki May, a nawet stanął z nią na ślubnym kobiercu. Niestety cudowną ceremonię przerwał atak Hammerheada (którego Octopus zabił, a później oczywiście przywrócił do życia, bo duch stalowogłowego go nawiedzał). Czemu urocza staruszka wpadła mu w oko? Ponieważ chwilę wcześniej odziedziczyła kanadyjską elektrownię atomową…

Chociaż to i tak lepsze niż zastanie jej w łóżku z jakimś gachem. Co zdarza się...


... zdecydowanie za często



BENJAMIN FRANKLIN, SEKS-MASZYNA (Doctor Strange vol. 2 #18) 
Doctor Strange i jego ukochana Clea podróżowali sobie w czasie i trafili na Benjamina Franklina. Gdy jednak naczelny mag Marvela musiał przerzucać się zaklęciami ze złowrogim Stygyro, Ben wykorzystał swoje uwodzicielskie umiejętności i zaciągnął jasnowłosą kobietę do łóżka. Gdy Stephan wrócił do swoich towarzyszy, ci oznajmili mu, że są zaręczeni. Wtedy jednak… Strange zniszczył Franklina! Nie bójcie się jednak, osobnikiem bałamucącym ukochaną bohatera był tak naprawdę sam Stygyro, a ojcu-założycielowi Stanów Zjednoczonych nic się nie stało! Mogę się założyć, że po całej przygodzie w Sanctum Sanctorum nastąpiło kilka długich, cichych dni…


W PRZESTWORZACH KAŻDY USŁYSZY TWÓJ KRZYK (Uncanny X-Men #440) 
Chuck Austen to legendarny scenarzysta, ponieważ rzadko kiedy można tak mocno spieprzyć znaną markę. Swoją kilkuletnie dewastowanie świata X-Men zaczął od przymierzania Nightcrawlera na Papieża, potem ukrzyżował Jubilee przed rezydencją Xaviera, powprowadzał do komiksu jakieś dziwne wilkołaki, stwierdził, że mutanci nie mogą mieć AIDS (co kłoci się z podstawowymi założeniami ich kreacji) i zarżnął „New X-Men”, które w tym czasie – w glorii chwały – opuszczał Grant Morrison. Absolutnym szczytem jego rubasznej zabawy superbohaterami była jednak scena seksu między Angelem i Husk. Skrzydlaty wojownik poderwał swoją ukochaną w przestworza, ściągnął z niej ubrania i zaczął supertarmoszenie. Oczywiście wszystko to rozgrywało się na oczach jej rodziny, a Wolverine zarobił nawet elegancką kieckę.


Z NIEWIELKĄ MOCĄ PRZYCHODZĄ WIELKIE POMYSŁY (The Irredeemable Ant-Man #7, Avengers vol. 3 #71
Można się śmiać z Ant-Mana, ale to właśnie jego moce scenarzyści wykorzystują w najbardziej życiowy sposób. Tutaj dwa przykłady: jeden podpadający pod sąd, drugi zaskakująco błyskotliwy.



OCH, AKSAMIT TWEGO CIAŁA... (Fantastic Four vol. 3 #67) 
Doctor Doom zawsze był podejrzanym osobnikiem. Przeszedł jednak sam siebie w momencie, gdy zamordował jedyną kobietę, jaką kiedykolwiek kochał (po matce, bo jego kompleks Edypa to temat na kilka książek), żeby z jej skóry zrobić sobie super-magiczną zbroję.

3 komentarze:

  1. Po tym tekście zaczynam czytać bloga. Jest coś z nim nie tak i podoba mi się to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, dlaczego niektórzy mogą uznać cię za dziwadło jeśli za bardzo interesujesz się komiksami...
    Komiksy Marvela SĄ dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. "szkraby okazały się magicznym hokus-pokus" - potem było jeszcze lepiej, bo ich duszyczki zaplataly się w aferę z mefistofelesem, ale ostatecznie urodziły się w dwóch innych rodzinach, by stać się w końcu członkami Young Avengers. Cudowny świat komiksów <3

    OdpowiedzUsuń