Top 10 (+1): Seriale animowane, które powinny pojawić się na dużym ekranie

20:22 Radosław Pisula 13 Comments

Kino od paru ładnych lat pożera samo siebie. Nie żebym miał z tym jakiś problem, bo zazwyczaj lubię adaptacje komiksów i seriali animowanych, a każdy przesyt musi zostać w końcu wydalony ze zmasowaną siłą, żeby zrobić miejsce na nowe trendy. Taka jest naturalna kolej rzeczy, bo przecież system studyjny Złotej Ery Hollywood też w końcu eksplodował, popychając w stronę widzów różnorodne Nowe Fale.

Trwa jednak jeszcze urodzaj, za który w głównej mierze odpowiada fantastyczna zabawa twórców „Strażników Galaktyki” (zespołu, który nigdy nie łapał się na marvelowskie salony). Czemu więc nie spróbować takiego bezpretensjonalnego podejścia względem innych zapomnianych już marek, w których tkwi przecież astronomiczny potencjał na świetne serie filmowe?

Zacieśniając trochę kręgi potencjalnych hitów, skupiam się wyłącznie na amerykańskich kreskówkach z lat 80. i 90. (z małym przekłamaniem), ponieważ inne dekady zwyczajnie nie były naładowane tak niesamowitą, krystalicznie czystą energią. Dajmy na chwilę spokój (wydojonej do cna) ekstraklasie, reprezentowanej przez Wojownicze Żółwie Ninja, G.I. Joe czy Transformers i niech na wielkim ekranie zalśnią takie seriale animowane, jak (Thundercats to omijana umiejętnie przez Fabrykę Snów pierwsza liga, dlatego ich nie uwzględniam):


CENTURIONS
Trójka super-naukowców ładuje się w niezwykłe zbroje, żeby zaprowadzić porządek na świecie, obstawiając wodę, niebo oraz ziemię. Jeśli w głównych rolach pojawiliby się naprawdę twardzi faceci (Tom Hardy, The Rock i Michael Fassbender z wąsem?), to mielibyśmy do czynienia z ciekawym pomysłem wyjściowym, szczególnie teraz, gdy na nowo rozkwita miłość do wielkich potworów i nieustannie nawiedzające świat złowrogie korporacje. Wierzę, że trójka wielkich facetów w zaawansowanych technologicznie pancerzach (które zaprojektował sam Jack Kirby) zaprowadziłaby nowy porządek świata, tłukąc paskudny pysk szalonego Doktora Terrora (oczywiście cyborga).


INHUMANOIDS
Świat Lovecrafta połączony z japońskim kultem kaiju – przecież to samograj, z którego Guillermo Del Toro zrobiłby arcydzieło. Jedna z najbardziej odrażających i brutalnych animacji jakie znam. Przepyszna groteska naznaczona vernowską niesamowitością.


M.A.S.K.
Amerykanie kochają samochody i superbohaterów, czemu więc nie wsadzić grupy śmiałków w super-pojazdy i zamknąć całość w ramach uroczo absurdalnej konwencji serii „Szybcy i wściekli”? Dynamika rozbijająca prędkościomierze.


THE ADVENTURES OF THE GALAXY RANGERS
Kosmiczny kowboje jeżdżący na mechanicznych koniach strzegący porządku we wszechświecie? Czołówka mówi wszystko. Tytuł oczywiście trzeba zostawić w całości.


DEFENDERS OF THE EARTH
Trzej klasyczni bohaterowie pulpowych komiksów – Flash Gordon, Phantom i magik Mandrake – bez których nie byłoby współczesnego sci-fi, Gwiezdnych wojen czy komiksów superbohaterskich, tworzą zespół, którego zadaniem jest ratowanie świata. Proste zasady i multum treści do wykorzystania, ponieważ każdy z nich wywodzi się z przebogatego oraz unikalnego świata.


BIONIC SIX
Poprawna politycznie Fantastyczna Czwórka, która pozwalała uwierzyć, że transhumanistyczna rodzina naprawdę zrobiłaby dla siebie wszystko. Bioniczna Szóstka przekazuje dobre wzorce, a przy okazji przestawia szczęki.


KING ARTHUR AND THE KNIGHTS OF JUSTICE
Grupa futbolistów zostaje przeniesiona w średniowiecze, by za pomocą magicznych super-zbroi zaprowadzić tam porządek. Mit arturiański to podstawa wielkiego kina przygodowego, a w wersji podlanej superbohaterskimi elementami nabiera nowej świeżości. Widzę tutaj przynajmniej trzy trylogie.


WHEN ON EARTH IS CARMEN SANDIEGO?
Carmen Sandiego uczyła nas geografii i historii, a dodatkowo była jednym z najbardziej fascynujących złoczyńców, jakich znał świat. Latynoska uroda, fantastyczny charakter, ikoniczny kostium. Dodatkowo dwójka młodocianych bohaterów miała tutaj jakieś uzasadnienie, a młodzieżowa fikcja animowana chyba nigdy (oprócz przygód Johnny’ego Questa) nie była bliżej perfekcji.


WILD WEST C.O.W.-BOYS OF MOO MESA (KOWBOJE Z KROWIGRODU)
Tak, to ta kreskówka, w której krowy jeździły na koniach i strzelały z pistoletów gwiazdami szeryfa, podkowami albo… nietoperzami. Mu Montana, Krowolado i Dakota już dawno powinni wychylić kufel rumianku w filmowym saloonie. 


VISIONARIES: KNIGHTS OF THE MAGICAL LIGHT
Fascynujący futurystyczny świat w którym technologia zaczyna zawodzić i trzeba zwrócić się w stronę magii. Dzięki temu dostajemy wojowników wykorzystujących totemiczne przywołania i zaklęte uzbrojenie oraz poruszających się w superopojazdach. Tak właśnie "Władca pierścieni " oświadczył się "Gwiezdnym wojnom".

I jako bonus francusko-japońska koprodukcja, którą na pewno pamięta spora część osób:


ULISSES 31
Historia mitologicznego Ulissesa zawsze miała jedną sporą wadę: nie była osadzona w kosmosie. Postanowiono to zmienić na początku lat 80. XX wieku i w końcu krzepki podróżnik złapał w rękę miecz świetlny, po czym zaczął szukać drogi do domu w galaktycznym oceanie. Dodatkowo jego twarz zdobił prawdopodobnie najdostojniejszy animowany zarost, jaki można sobie wyobrazić.

Czekam na wasze propozycje. Co jeszcze wytargałoby pieniądze widzów razem z bijącymi sercami?

13 komentarzy:

  1. Piękne. Wychowałem się na nich wszystkich :D
    Ale gdzie Silverhawks, albo BraveStar (partnerujący koń-cyborg transformujący w humanoidalnego konia gadułę z wielka giwerą? Kino pęka w szwach) czy Jayce and the Wheeled Warriors (co? wielkie jeżdżące pojazdy z przyczepionymi roślinnymi korbaczami? Hipsterzy już rozpruwają swoje sakwy).

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy ktoś pamięta może serial, w którym są dwie rasy: ludzie i "homo sapiens" czyli tacy... klony? eksperymenty genetyczne? Tacy podobni do Kanga kolesie :P

    Wszyscy mają jakieś egzoszkielety albo małe mechy czy coś. Ludzie mają każdy inny, a "homo sapiens" tylko kilka modeli, które się powtarzają, bodaj dwa.

    Oczywiście ludzie są dobrzy, a "homo sapiens" źli. I ludzie próbują odzyskać władze czy coś, na pewno walczą z "homo sapiens", którzy rządzą.

    Ktoś coś? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapitan Simian i Kosmiczne Małpy, Fish Police oraz SWAT Kats!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kapitan Simian i cztery gnaty w kończynach chwytnych. Przecież to powinno być wykładane na studiach i dostać Pulitzera.

      Usuń
  4. Mi po głowie chodzi taki serial animowany o jakiś Rockmanach jeżdżących na rolkach i broniących jakiegoś... kamienia? Chyba strzelali jakimiś laserami z instrumentów, i każdy miał inny kolor? Leciało na początku lat 90, razem z TNMT i Akademią Policyjną. Pomożecie?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chodzi Ci o "Exosquad".

    OdpowiedzUsuń
  6. Brakuje mi Galtara - dziecka Dartha Maula i He-Mana - https://www.youtube.com/watch?v=xruT7wUdsHI

    OdpowiedzUsuń
  7. przypomniałeś mi o Centurionie 31!
    Czy to tam byla też akcja z ludźmi zamrożonymi w takich jakby diamentach? czy to jeszcze inna kreska była?

    OdpowiedzUsuń
  8. Visionaries! Bodaj najlepsza bajka, którą skasowano po zaledwiwe 13 odcinkach. A fabułą i animacją na dobrą sprawę biła i G.I.Joe i Transformers, które pochodziły z tego samego studia :(

    Jakby ktoś miał ochotę o Rycerzach Światła poczytać więcej to polecam mój stary artykuł"

    http://american80s.blogspot.com/2012/08/cartoon-hour-3-visionaries-knights-of.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Stare dobre czasy :D

    Ja bym jeszcze dorzucil Johnny Quest,Eskadra Orłów,Atak Wscieklych pomidorów czy chociazby Gesia Skorka :D Sporo tego bylo i na wszystkich praktycznie sie wychowalem szkoda ze teraz nie robia takich bajek :( Smutne :(

    OdpowiedzUsuń