The Fifth Beatle - recenzja komiksu

20:57 Radosław Pisula 0 Comments

The Beatles – wielka czwórka z Liverpoolu, która na zawsze zmieniła oblicze muzyki. Napisano o nich setki książek, nakręcono dziesiątki filmów. Każdy z członków zespołu jeszcze za życia stał się legendą. Mało kto jednak pamięta o osobie, bez której nieopierzone dzieciaki nigdy nie opuściłyby portowego miasta. Brian Epstein – młody właściciel sklepu z płytami i fan muzyki wszelakiej, zaciekawiony plotkami o nowej sensacji sennej miejscowości, natrafił na młokosów w jednym z angielskich klubików. Zakochał się od pierwszego wejrzenia w ich muzyce i… postanowił zrobić z chłopaków gwiazdy światowego formatu. Mając zaledwie dwadzieścia osiem lat, niepozorny, ale piekielnie inteligentny mężczyzna rozpoczął budowanie potęgi. I udało mu się osiągnąć cel w niezwykły sposób. Niestety, Merlin muzyki opuścił swoich Rycerzy Rockandrollowego Stołu oraz ziemski padół w wieku zaledwie trzydziestu dwóch lat. Jednak jego krótka egzystencja na zawsze zmieniła oblicze rynku muzycznego, a teraz – po latach ukrywania się za kurtyną – Epstein dostaje w końcu szansę pojawienia się na scenie dzięki noweli graficznej autorstwa Viveka J. Tiwary’ego, Andrew Robinsona oraz Kyle’a Bakera.








0 komentarze: