Przerysowany Pisula #3: Zagadka Petera Palmera

13:57 Radosław Pisula 1 Comments


KIM JEST PETER PALMER, NIEZWYKŁY SUPER-MAN?!

Jaki jest Peter Parker, każdy wie. To dobroduszny przyjaciel z sąsiedztwa z niewyparzoną gębą, który myśli tylko o pieniądzach i podpisuje cyrografy szybciej niż szejkowie czeki. Faktem jest również to, że z Parkerem można się łatwo identyfikować – ma kłopoty z kobietami, finansami, pracą, studiami, złoczyńcami, przyjaciółmi. Ogólnie posiada dużo problemów, a jak pokazują wszystkie możliwe media, ludzie lubią patrzeć jak ktoś ma pod górkę. Kochamy Ścianołaza, nawet jeśli zdarza mu się być hipsterem, któremu w tle akompaniuje Coldplay.


Opowiem wam jednak o pewnej personie związanej z życiem Parkera, o której mogliście nie wiedzieć. Mrocznym zakamarku jego psychiki oraz najbardziej skrywanej tajemnicy. Kim jest Peter Palmer?

W Amazing Fantasy #15 pojawiła się znana nam wszystkim geneza Spider-Mana, która przetwarzana jest gdzie się tylko da. Chłopak był popychadłem oraz kujonem, przypadkowo ugryzł go radioaktywny pająk, a po śmierci wujka postanowił walczyć ze złem i występkiem, bo w parze z wielką siłą idzie wielka odpowiedzialność, a on biedaczek troszkę sprawy popieprzył. Dodatkowo miał parcie na szkło i wyczuwał pieniądze jak świnia trufle (bez wzajemności):


Na łamach pierwszego komiksu z Pająkiem doszło do jego konfrontacji z Burglarem – obok Henchmana i Miniona jednym z najciekawszych bohaterów w historii komiksu. Naprawdę, jego powrót doczekał się nawet własnego hardcovera (prawdopodobnie najważniejszy popkulturowy powrót, obok Króla, Jedi, Batmana oraz Zabójczych Pomidorów):



W scenie zdemaskowania tego rzezimieszka (i przyszłego zdobywcy nagrody imienia Joego Chilla) coś jest  jednak nie tak. Oryginalny rysunek Steve’a Ditko:

AND NOW I WILL DEVOUR HIS SOUL!

Tak wygląda otchłań szaleństwa, jeśli nałożysz na nią czerwony spandeks. Ucieleśnione pradawne zło, wymykające się nawet umysłowi Lovecrafta. Morderca dusz, łupieżca serc. Źrenice zniszczenia! W tej chwili narodził się potwór…

Czy Spider-Man mógł mieć rozdwojenie jaźni? Czemu z jego oczu wyziera taki chaos? Może Ben Reilly nie był jego pierwszym klonem? A co, jeśli Parker którego znamy, nie był w ogóle dzieciakiem z debiutanckich przygód Ścianołaza? Historia robi się jeszcze dziwniejsza, gdy zobaczymy do pierwszego numeru Amazing Spider-Man, gdzie protagonista próbuje wkupić się w łaski Fantastic Four. Ostatecznie wszystko rozbija się oczywiście o pieniądze i Peter subtelnie naśladując Clarka Gable’a z Przeminęło z wiatrem, wzburzony opuszcza siedzibę pierwszej rodziny Marvela.

Jednak dwie sceny związane z tożsamością nastolatka wzbudzają moje wątpliwości:


Wtedy po raz pierwszy zostało wspomniane nazwisko Palmera. Czemu narrator kwestionuje tożsamość Parkera? Czy opętał go demon zwany Palmerem? Może ma na imię Bob? Zna jakąś Laurę? Oczywiście próbowano tłumaczyć to faktem, że Stan Lee miał w nosie nazwiska swoich bohaterów, których wymyślał za każdym razem, gdy powietrze opuszczało jego płuca i pamiętał tylko o tym, że aliteracja wiąże się z nazwami 90% z nich. Z tego powodu wystarczyła mu wiedza, że musi wbić się w inicjały PP.

Ale...

Czemu podczas walki z Doctorem Octopusem, złoczyńca nazywa herosa… Super-Manem? (Amazing Spider-Man #3):


Czyżby spotkali się już wcześniej? Super-Man jest jego dawnym sprzymierzeńcem? Palmer nie jest tylko wymysłem Parkera, a oddzielną istotą? Tajemnica przez ponad czterdzieści lat trwała w stagnacji. Dopiero niedawno powróciła na chwilę w jednym z numerów Superior Spider-Man, pisanych przez Dana Slotta:


Tutaj właśnie Octavius wymazuje umysł Parkera, który w pewnym momencie kwestionuje swoje „Ja”, przywołując nazwisko… Palmera! Czy ta persona – o oczach skrywających gniew wszechświata i mianująca się ubermenschem – była tak zła, że musiała zostać ukryta w najgłębszych czeluściach świadomości rezolutnego Spider-Mana? Największym przeciwnikiem Parkera jest… on sam?!
Powinien uczyć się od przyjaciół, jak radzić sobie z własnymi demonami.
Na rozwiązanie tej zagadki musimy cały czas czekać. Nie dajcie sobie wmówić, że to wina błędów autorskich. Umysł Stana Lee jest perfekcyjny!

Zło czai się za maską pozorów. Pełza po sieci splatającej koszmarną egzystencję. Peter Palmer – Super-Man!






1 komentarz: