ZA GARŚĆ PYTAŃ: Jamie Delano


Jamie Delano – przybrany ojciec Johna Constantine’a, który został pierwszym scenarzystą jego solowej serii i zrobił z niego prawdziwego chłopca. Wszystko, co kojarzycie z tym Brytyjskim zuchwalcem zawdzięczamy właśnie Delano. Oprócz długiej przygody z Hellblazerem ma też na kocie wiele innych znakomitych serii – m.in. Animal Man, Crossed: Badlands, Outlaw Nation, czy Shadowman. Postanowiliśmy więc rzucić garścią pytań w tego niezwykłego magika słowa, a on z gracją je złapał.

Batman: TOP 5 Filmów animowanych


Najlepsze filmy animowane z Batmanem w roli głównej! A dodatkowo KONKURS zorganizowany ze sklepem: www.dystryktzero.pl z mnóstwem nagród do wygrania!

Idzie nowe, czyli kilka słów o kostiumach we współczesnych komiksach Marvelu


Opięte trykoty bohaterów z Domu Pomysłów zazwyczaj są traktowane ze swoistym nabożeństwem przez kolejne zastępy rysowników. Coś tam niby dodadzą, coś odejmą, jakiś bohater na chwilę wskoczy w inny kubraczek, wymieni sznurówki, ale zazwyczaj wszystko sprowadza się do oryginalnych projektów. Należy pamiętać, że przez długi czas w Marvelu nie istniało coś takiego, jak ikoniczne dziedzictwo – w DC młodym bohaterom czasami udawało się wejść w buty starszych kolegów po fachu, mają nawet generację prawdziwych dziadków sygnowanych logiem JSA, ale Marvel zawsze stara się wracać do sprawdzonych rozwiązań. I nic dziwnego – takiego Petera Parkera nic nie zastąpi, bo to fantastycznie skonstruowana postać: niszczona zbyt często przez nieprzemyślane rozwiązania i duszenie dobrych pomysłów (bo status quo musi zostać zachowany), ale u podstaw znakomita. Kumpel z sąsiedztwa, który całe życie szuka sposobu, żeby wysupłać skądś jakiś grosz. Nawet, jeśli ma umysł Einsteina i ciało Channinga Tatuma nasmarowanego Chrisem Evansem.

Totalnie nie nostalgia - recenzja

Powieści graficzne bazujące na życiorysie autora konfrontują czytelnika z jego uczuciami, pewnymi poglądami, sposobem patrzenia na świat. Przykładem tego typu realizacji są Marzi Marzeny Sowy i Sylvaina Savoia czy Persepolis Marjane Satrapi. Do grona komiksów autobiograficznych dołączyła wydana na początku tego roku Totalnie nie nostalgia. Memuar. Ponad 200-stronicowe dzieło skupiające się na losach scenarzystki Wandy Hagedorn zostało zilustrowane przez Jacka Frąsia. Składające się na ten tom opowieści stanowią wgląd w życie Hagedorn, często bolesne i ponure, w którym kluczową rolę odegrała rodzina scenarzystki.

Tańcząc z komiksami, czyli recenzencki twist #7

Tym razem zapraszamy na spotkanie z zuchwałą legendą bluesa, ostatnią podróżą Władcy Snów, kolejną wielką walką Batmana z Jokerem, armią mężnego Leonidasa, trawiącym Gotham super-narkotykiem i wieloma Spider-Manami naraz.

Ms Marvel – niezwykła bohaterka, niezwykły komiks? - Recenzja


O Ms Marvel zrobiło się głośno już w momencie publikacji pierwszego zeszytu nowej serii w roku 2014, a nawet jeszcze wcześniej, gdy pierwsze promocyjne materiały trafiały do sieci. Podobnie informacja o planowanej publikacji w Polsce odbiła się głośnym echem. Z jednej strony szybko dało się zauważyć komentarze podkreślające jak „przełomowy” czy „ważny” jest to komiks, z drugiej zaś te poświęcone „poprawności politycznej Marvela” oraz „ocieplaniu wizerunku muzułmanów”. Często tego typu debaty upstrzone były komentarzami osób, które już wiedziały o politycznym, ideologicznym wydźwięku komiksu, nawet go nie przeczytawszy. Zatem nie powinno być zaskakujące, że po publikacji pierwszego tomu przygód Kamali Khan niewiele się zmieniło. „Oświecona” grupa dalej cierpiała, ostrzeliwana pociskami ideologii multikulturalizmu, które najwyraźniej wystrzeliwały co drugi kadr komiksu. Ale może zanim zaczniemy wskakiwać na którąś z barykad i wykrzykiwać bojowe hasła warto bliżej przyjrzeć się samej Kamali oraz jej przygodom?


„Niezwykła” opowiada historię Kamali Khan, szesnastoletniej dziewczyny z muzułmańskiej rodziny, mieszkającej w Jersey City, która zyskuje nadnaturalne moce i musi zmierzyć się z dylematami, jakie ta zmiana ze sobą niesie. Jak połączyć życie rodzinne z obowiązkami bohaterki? Jak opanować i zrozumieć swoje nowe moce? Z kim podzielić się swoim sekretem? Czy rodzice zrozumieliby, kim jest i co robi? W jaki sposób najlepiej pomagać swojemu miastu?

Pewnie pierwszą reakcją na ten ogólny opis tomu będzie: „gdzieś to już słyszałem”. I bardzo słusznie. „Niezwykła” mierzy się z historią, którą komiks superbohaterski przetwarza już od dziesiątek lat: narodziny superbohatera. W tym przypadku mamy do czynienia z wariacją historii dotyczącej młodego herosa. Nazywanie tego „nieoryginalnym” (z czym się spotkałem w ocenach tego komiksu) wydaje się absurdalne. Niejeden młody bohater ma przynajmniej kilka swoich origin story i fakt, że wcześniej już ktoś taką napisał, nic nam nie mówi o wartości przygód Ms Marvel. Tego możemy się dopiero dowiedzieć ze sposobu w jaki ten temat potraktowano.

I w tym sposobie podejścia do narodzin heroiny prawdopodobnie tkwi siła „Niezwykłej”. Częstym problemem historii o młodych herosach jest problem skali – dzieciak, który ledwo co nauczył się używać jakiejś swojej mocy musi zmierzyć się z Thanosem czy Galactusem (albo Darkseidem, nie dyskryminujmy DC). Wrzucony zostaje od razu w wir walk, wybuchów, dwustronicowych kadrów. Niestety w tym wszystkim z łatwością można zgubić to, co (moim zdaniem) często jest najbardziej interesujące w przypadku nastolatka z supermocami – czyli przyziemne kwestie, takie jak rodzina, szkoła, przyjaciele i wrogowie o podobnym poziomie supermocy. Walka to świetna wymówka, by nie próbować stworzyć skomplikowanej, wiarygodnej postaci z krwi i kości. Dlatego z nieskrywaną radością przyjąłem to, iż nowa seria poświęcona Ms Marvel ani na moment nie opuszcza małego światka młodej Kamali.


Na pierwszej stronie komiksu wkraczamy do Jersey City i nie opuszczamy go aż do ostatniej. Nie otrzymujemy jednak socjologicznego studium miasta i komentarza społecznego (przynajmniej nie jest on na pierwszym planie, choć uważny czytelnik odnajdzie tu kilka ciekawych uwag delikatnie skrytych w tle). Pozostanie w Jersey to świadoma decyzja scenarzystki G. Willow Wilson, która pozwala jej opowiedzieć historię znacznie bardziej intymną, opartą na trójwymiarowych postaciach (i nie boi się, praktycznie wbrew tradycji superbohaterskiej, nie zabijać rodziców, pozbawiając się łatwej wymówki umotywowania czynienia dobra przez swoją bohaterkę). I każda z nich taka jest, a przynależność religijna bohaterów nie jest tu jedynym wyznacznikiem zachowania czy też cechą najważniejszą. Nie możemy o żadnej z postaci powiedzieć, że jest muzułmaninem i na tym zakończyć zdanie. To nam absolutnie nic nie powie i każda osoba uważająca, że tym jednym słowem jest w stanie zdefiniować człowieka, powinna zacząć od krytycznego spojrzenia w lustro.

Rodzina Kamali jest bowiem rodziną muzułmańską, ale Wilson bardzo sprawnie pokazuje nam, że tożsamości człowieka nie da się sprowadzić do jednej, religijnej łatki. Przykładowo matka Ms Marvel to przede wszystkim nadopiekuńcza, konserwatywna kobieta, kochająca swoje dzieci i może troszkę nazbyt pobłażliwa dla swojego pierworodnego. Kto z nas nie zna takiej osoby - może to Twoja mama, a może mama znajomej? Sama Kamala zaś poszukuje wersji samej siebie, nie próbując być bardziej „amerykańska” (niby jak? Przecież się tu urodziła) ani dopasować się na siłę do innych. Jak wielu nastolatków już po pierwszych kilku stronach mogłoby zacząć wyliczać, co ich z komiksową bohaterką łączy? I nie wymienialiby religii ani multikulturalizmu.

Wydaje mi się, że właśnie w tym miejscu tkwi sedno irytacji części krytyków tego komiksu. Nie dostaliśmy kobiety w burce, faceta z trzema żonami i wielką brodę, syna nienawidzącego Ameryki i córki, która nie ma prawa głosu, bo pewnie od dziesiatego roku życia już ma męża – starego i obrzydliwego szejka. Nikt się nie wysadza, w komiksie nie mówią o 11 września, nie zabijają niewiernych, a co najgorsze – rodzina Kamali za bardzo przypomina rodzinę niejednego z owych krytyków. Tak być nie może. To jest „ocieplanie wizerunku”, „poprawność polityczna” i inne bzdury (i jeżeli myślisz, że stwierdzenie "ocieplanie wizerunku" wcale nie obnaża Twoich absurdalnych uprzedzeń, zadaj sobie pytanie - czy komiks o białym bohaterze nie ociepla wizerunku młodych, białych mężczyzn, którzy dokonali najwięcej ataków terrorystycznych w imię religii i innych ideologii w Stanach Zjednoczonych? Nie ociepla? Czyli może istnieć biały, który nie nawołuje do wojny rasowej jak Dylan Roof? No co ty nie powiesz...). 1,5 miliarda muzułmanów na całym świecie ma zachowywać się tak samo, jak przykaże wykop.pl i niech nie ważą się od siebie różnić! Jakim prawem Kamala może jednocześnie krytykować pewne elementy religii muzułmańskiej i cytować pozytywne fragmenty Koranu?! Nie ma nic dobrego w Koranie, cały świat jest czarno-biały, a ludzie dzielą się na dobrych Europejczyków i złych niebiałych! Tak, to rzeczywiście w komiksie jest problem…



Wróćmy jeszcze do tomu „Niezwykła”. Kamala Khan jest jedną z najciekawszych postaci, jakie zostały stworzone w Marvelu w XXI wieku. I gdy przyrównuje się ją do Spider-Mana, to powinniśmy to porównanie rozumieć, jako ogromny komplement. Tak jak Spider-Man prawie pół wieku temu przełamał monopol na dorosłych, supermęskich superbohaterów i moce przeniósł na chuderlawego, niezdarnego kujona (przy okazji – poczytajcie jeszcze raz pierwsze numery z Parkerem i powiedzcie mi, że wciąż są aktualne i możecie się z takim Peterem utożsamiać. I dare you), tak Kamala pokazała, że wzorem młodej superbohaterki może być muzułmanka pochodzenia pakistańskiego, mająca „dziwne” moce, nosząca niemodne ciuchy i wykłócająca się z rodzicami. Miles Morales jest z pewnością z niej dumny, gdyż to on kilka lat wcześniej przetarł dla niej szlak.

Na koniec mógłbym pewnie jeszcze wymienić nagrody, które „Niezwykła” otrzymała i do których była nominowana i wspomnieć o sporej kolekcji nagród samej scenarzystki G. Willow Wilson, ale o tym dowiecie się pewnie z innych recenzji (sprytnie i tak o tym wspomniałem niewspominając). Zamiast tego chciałbym jeszcze odpowiedzieć na ostatni zarzut, którym krytycy Ms Marvel zbywają tom nazywając go dziecinnym (lub czasem „dla dziewczyn”, bo przecież historie o kobietach mogą czytać tylko kobiety, a historie o mężczyznach są… uniwersalne?). Zastanawia mnie osobiście czy bardziej „dziecinna” jest opowieść o odkrywaniu swojej tożsamości i próbie połączenia wielu sprzeczności w sobie samej, czy komiks upchany wielkimi nawalankami, wybuchami i rozkładówkami, na których wielcy herosi prężą jeszcze większe muskuły? I to pytanie pozostawię bez odpowiedzi…

OCENA: 5/6

Ms Marvel „Niezwykła”
Tytuł oryginalny: Ms. Marvel Volume 1: No Normal
Scenariusz: G. Willow Wilson
Rysunki: Adrian Alphona
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 120

Filmowe podsumowanie roku, czyli czego nauczyły mnie filmy w 2016?

Tak, wiem – jest luty. Ale to nie znaczy, że nie mogę podzielić się z Wami moim specyficznym filmowym podsumowaniem roku 2016, nieprawdaż? Nie znajdziecie na niej ani najlepszych, ani najgorszych filmów, tylko serię refleksji oraz lekcji życiowych, których udzieliło mi kino w ubiegłym roku.